Wiem, jak wyglądał Twój wczorajszy wieczór. Albo jak będzie wyglądał dzisiejszy.
Masz w głowie całą szafę spraw z etykietą “pilne”. Z tyłu głowy tyka zegar: deadliny, rachunki, niewypowiedziane napięcia w domu, rosnące oczekiwania.
A Ty próbujesz to wszystko ogarnąć.
Wrzucasz wyższy bieg. Reagujesz natychmiast. Odpisujesz, dzwonisz, poprawiasz błędy innych. Wkładasz maskę sprawczości, żeby nikt nie zauważył, że tak naprawdę zjada Cię gigantyczny lęk. Poczucie, że jeśli na chwilę puścisz kierownicę, cały ten pędzący autobus runie w przepaść.
To ogromne kłamstwo!
Wielki Wtorek stawia nas przed Chrystusem, który patrzy na nadciągającą katastrofę. Zdrada Judasza jest już fw zasadzie aktem. Faryzeusze domykają wyrok. Odrzucenie i śmierć stoją w drzwiach. Po ludzku: wszystko się zawaliło.
Co robi Jezus? Zwołuje sztab kryzysowy? Ucieka pod osłoną nocy? Błaga o zmianę wyroku?
Nie.
Siada na Górze Oliwnej, patrzy na wspaniałą Świątynię i ze spokojem, który doprowadza świat do szału, mówi: “Nie zostanie z tego kamień na kamieniu”.
Zero histerii. Zero nerwowych ruchów. Chłodny, przerażający realizm człowieka, który wie, Kto ostatecznie trzyma stery historii.
Kiedy wpadamy w panikę, nasz mózg dosłownie się wyłącza. Przestajemy widzieć proporcje. Przestajemy widzieć Boga. Zaczynamy gasić pożary benzyną: krzyczymy na dzieci, wpadamy w furię w korku, podejmujemy idiotyczne, kompulsywne decyzje finansowe czy moralne, byle tylko natychmiast poczuć “ulgę”.
Strach uwielbia przebierać się za działanie. To jedno z ulubionych narzędzi szatana.
Jesteś tak nieznośnie zajęty ratowaniem sytuacji, że nawet nie zauważasz, jak bardzo niszczysz tych, których masz chronić. Twoje nerwy zabijają spokój Twojego domu.
Wielki Wtorek obnaża brutalną prawdę:
Większości z nas nie zabiją życiowe tragedie. Zabije nas pośpiech, z jakim próbujemy przed nimi uciec.
Chrystus uczy dzisiaj jednej, najtrudniejszej dla męskiego i kobiecego ego rzeczy:
sztuki utrzymania pozycji.
Gdy świat się trzęsie, Ty nie musisz biec. Ty masz stać.
Masz przestać udawać boga, który kontroluje każdy aspekt rzeczywistości. Zgodzić się na to, że pewne Świątynie wokół Ciebie muszą runąć. I że to runięcie nie jest końcem świata.
WAŻNY KOMUNIKAT NA KONIEC: Budujemy Twierdzę.
Ten newsletter czytasz, bo szukasz w internecie czegoś więcej niż pustego hałasu. Szukasz fundamentu. I codziennie dostaję od Was sygnały, że NTS Wam go daje - że te teksty, treści na Instagramie czy Facebooku pomagają Wam w małżeństwach, w wychowaniu dzieci, w odzyskiwaniu pionu.
Do tej pory tworzyłem NTS jako “One Man Army”. Od tekstów, przez grafiki, strony internetowe - wszystko robię sam po godzinach.
Ale dotarłem do ściany swoich możliwości czasowych.
Chcę ten projekt rozbudować. Wejść w profesjonalne wideo, tworzyć materiały formacyjne, które zostaną na lata, i narzędzia dla rodziców, które realnie ochronią nasze dzieci przed zagrożeniami współczesności. Żeby to zrobić, muszę zatrudnić fachowców (montażystę, grafika), a samemu skupić się wyłącznie na dostarczaniu Wam najlepszej amunicji.
Dlatego, jeśli widzisz wartość w tym, co tu powstaje, zapraszam Cię do oficjalnego grona moich Patronów.
Nie traktuję tego jak zrzutki. Traktuję to jak SOJUSZ.
Ty dajesz mi zasoby i spokój pracy, a ja dostarczam jakość, która zmienia życie w Twoim domu.
Jeśli chcesz dorzucić swoją cegłę do budowy tej Twierdzy i odebrać dostęp do zamkniętej strefy dla Wspierających, wszystkie szczegóły znajdziesz tutaj:
Dziękuję tym, którzy już tam są i osłaniają moje plecy. Nie zwalniamy tempa.
Trzymaj wartę,
Mateusz Ochman
Fino Alla Fine.



